POV Scotta
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - spytałem spokojnie.
- Zamierzałem... - odpowiedział Stiles.
Widziałem, że się waha. Gryzło go sumienie. Znam go od tak wielu lat i wiem jak się zachowa. Ale to bolało. Dlaczego nie powiedział mi od razu? Zrozumiałbym. A teraz? Stracił moje zaufanie. Po ugryzieniu stał za mną murem. Pilnował mnie podczas pełni, nie pozwolił żebym się zabił w Motelu California. Jest moim bratem. Nie chciałem go stracić, ale my nie robimy takich rzeczy.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi co się stało? - spróbowałem wydobyć z niego odpowiedź.
- Nie mogłem - wyszeptał.
- Zamierzałem... - odpowiedział Stiles.
Widziałem, że się waha. Gryzło go sumienie. Znam go od tak wielu lat i wiem jak się zachowa. Ale to bolało. Dlaczego nie powiedział mi od razu? Zrozumiałbym. A teraz? Stracił moje zaufanie. Po ugryzieniu stał za mną murem. Pilnował mnie podczas pełni, nie pozwolił żebym się zabił w Motelu California. Jest moim bratem. Nie chciałem go stracić, ale my nie robimy takich rzeczy.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi co się stało? - spróbowałem wydobyć z niego odpowiedź.
- Nie mogłem - wyszeptał.
Deszcz padał nam na głowy. Wyglądało to tak, jakby chciał zmyć jego winy. Poprzednio czułem się tak kiedy Stilesa opętał Nogitsune.
- Zabiłeś go? Zabiłeś Donovana? - miałem nadzieję, że to okaże się tylko złym snem. Nasza przyjaźń nie mogła się tak skończyć.
- Chciał zabić mojego tatę. Miałem mu pozwolić? - chciał się obronić.
- Nie miałeś prawa tego robić. Nikt z nas nie miał - Stiles popatrzył na mnie z wyrzutem.
- Myślisz, że miałem wybór?
- Zawsze jest wybór - nie mogłem go bronić.
- Zabiłeś go? Zabiłeś Donovana? - miałem nadzieję, że to okaże się tylko złym snem. Nasza przyjaźń nie mogła się tak skończyć.
- Chciał zabić mojego tatę. Miałem mu pozwolić? - chciał się obronić.
- Nie miałeś prawa tego robić. Nikt z nas nie miał - Stiles popatrzył na mnie z wyrzutem.
- Myślisz, że miałem wybór?
- Zawsze jest wybór - nie mogłem go bronić.
Nie można tak po prostu kogoś zabić. Gdyby pomyślał, znalazłby wyjście z tamtej sytuacji. Gdyby nie zabił, nie stalibyśmy na deszczu kłócąc się. Byłoby jak zawsze. Co się z nim stało? Wszyscy się zmieniliśmy, ale on zawsze był stałym punktem w moim życiu. Nie chciałem go stracić!
- Wiem, że ty byś tego nie zrobił, Scott. Ty zawsze znajdujesz inne wyjście, prawda?
- Tak, to prawda... - zacząłem.
- Tak, bo jesteś Scott McCall, prawdziwy alfa. Ale nie każdy z nas jest prawdziwym alfą! Niektórzy popełniają błędy! Niektórzy z nas są ludźmi! - wykrzyczał mi w twarz.
- Musiałeś go zabić? - chciałem się dowiedzieć.
- Scott, on chciał zabić mojego tatę...
- To nie powinno się zdarzyć..
- O czym ty mówisz Scott? Nie miałem wyjścia. Nie wierzysz mi? - tak bardzo chciałem mu uwierzyć.
- Chciałbym...
- Więc zrób to. Powiedz, że mi ufasz. Scott powiedz, że mi wierzysz? - milczałem.
- Wiem, że ty byś tego nie zrobił, Scott. Ty zawsze znajdujesz inne wyjście, prawda?
- Tak, to prawda... - zacząłem.
- Tak, bo jesteś Scott McCall, prawdziwy alfa. Ale nie każdy z nas jest prawdziwym alfą! Niektórzy popełniają błędy! Niektórzy z nas są ludźmi! - wykrzyczał mi w twarz.
- Musiałeś go zabić? - chciałem się dowiedzieć.
- Scott, on chciał zabić mojego tatę...
- To nie powinno się zdarzyć..
- O czym ty mówisz Scott? Nie miałem wyjścia. Nie wierzysz mi? - tak bardzo chciałem mu uwierzyć.
- Chciałbym...
- Więc zrób to. Powiedz, że mi ufasz. Scott powiedz, że mi wierzysz? - milczałem.
Nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Musiałem to wszystko przemyśleć. Stiles nie był taki, nie zabiłby niewinnej osoby, ale możliwe, że znowu mnie okłamał.
- Powiedz to...
- Stiles... Nie możemy zabijać ludzi, których próbujemy ochronić - nie wiem kogo starałem się bardziej przekonać.
- Nie wierzysz mi - osądził ze spokojem.
- Nie możemy zabijać ludzi. Wierzysz w to? - powtórzyłem kolejny raz.
- Powiedz to...
- Stiles... Nie możemy zabijać ludzi, których próbujemy ochronić - nie wiem kogo starałem się bardziej przekonać.
- Nie wierzysz mi - osądził ze spokojem.
- Nie możemy zabijać ludzi. Wierzysz w to? - powtórzyłem kolejny raz.
Mój brat patrzył na mnie z wyrzutem. Wiedziałem, że ranię go bardziej niż kiedykolwiek.
- Powiedz mi co mam zrobić - nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. Nie chciałem go stracić.
- Nie martw się o Malię i Lydię. Może powinieneś porozmawiać z nimi później - odwróciłem się i odszedłem. To był pierwszy krok w stronę końca...
- Powiedz mi co mam zrobić - nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. Nie chciałem go stracić.
- Nie martw się o Malię i Lydię. Może powinieneś porozmawiać z nimi później - odwróciłem się i odszedłem. To był pierwszy krok w stronę końca...
POV Stilesa
Obudziłem się przed czwartą. Taty nie było w domu, wyjechał na dwa dni za miasto. Jedyną osobą, z którą mógłbym porozmawiać, była Malia. Ostatnio nie traktowałem jej dobrze. Prawie straciliśmy kontakt. Powinienem ją przeprosić.
Wstałem z łóżka wzrokiem ogarniając walające się po podłodze ubrania. Podniosłem najbliższą czystą koszulkę. A przynajmniej miałam nadzieję, że jest czysta. Do tego jeansy od tygodnia leżące na krześle. Wytarłem w nich dziurę na kolanie, ale ani ja, ani tata nie umieliśmy posługiwać się igłą i nitką. Brakowało nam mamy. Nikt nie mówił o tym na głos...
Od domu Malii dzielił mnie spory kawał drogi. Mimo tego zostawiłem jeepa przed domem. Miałem czas, żeby pomyśleć.
Każdy to ma, ale nikt nie może tego stracić.
Mówili, że ciemność zostanie w nas na zawsze. Chyba dopiero teraz daje się we znaki. Może powinienem przeprosić Scotta? Udawać skruchę?
Wszedłem do domu dziewczyny tylnymi drzwiami.
Bracia, tak...
----
Scena z serialu pojawiła się celowo, od tej właśnie kłótni zaczynamy historię :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział trochę krótki i powinnaś zmienić szablon,bo trochę ciężko się czyta,
OdpowiedzUsuńA tak poza tym to super (y) ;)
Czekam na kolejny rozdział :D
Ból z odcinka powrócił ;__; Ciekawa jestem waszej wersji wydarzeń. Też piszę opowieść w klimatach TW, ale akurat nie jest to fanfic. Gdybyście był zainteresowane, zapraszam :) http://winterhood.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHej! Przydałoby się na początku przedstawić, więc jestem Gaba xd
OdpowiedzUsuńA co do Waszego opowiadania to ciekawie się zapowiada. Co prawda TW zaczęłam oglądać stosunkowo nie dawno, ale byłam tak zdeterminowana i zachwycona(nadal jestem), że wszystkie sezony oglądnęłam po dwa razy.
Fakt rozdział trochę krótki, ale podoba mi się, zwłaszcza, że po ostatnich odcinkach byłam mega zrozpaczona faktem, że Scott i Stiles mieliby przestać się przyjaźnić, serio. Fajnie piszecie, przyjemnie się czyta i zapewniam Was, że od teraz będę Waszą stałą czytelniczką!
Pozdrowienia, życzę weny i czekam na kolejny rozdział <3